środa, 1 kwietnia 2015

003 - Ogólnopolski Bieg im Jana Kilińskiego w Trzemesznie 2013

ROK : 2013
MIEJSCE: TRZEMESZNO/MOGILNO
DYSTANS: 21,097 km



Do tego biegu przygotowywałem się bardzo skrupulatnie ...
Cztery treningi w tygodniu , kilometraż na poziomie 60 km tygodniowo, interwały , podbiegi , długie wybiegania !
Pogoda 3 maja 2013 roku , była prze cudowna . Idealna do biegania . :-)
Temperatura powietrza około 13 stopni , zachmurzone niebo i miejscami delikatny deszcz .

Stając na starcie nie wiedziałem jeszcze , że to będzie tak dobry i fajny bieg... O tym jednak za chwilę . :) 

Dni majowe w Trzemesznie zawsze są hucznie obchodzone, a zawsze tak jest , że 2 maja odbywa się koncert w parku pod tajemniczą nazwą "BABA". :D
Na koncert udałem się późnym popołudniem , ponieważ jak się okazało tego dnia występ miał LEMON , a gwiazdą wieczoru był MROZU .
Ciekawie zapowiadał się wieczór , a i dobry relaks przed jutrzejszym półmaratonem.
Koncerty bardzo widowiskowe i wpadające w ucho, nie ukrywam tego , że wypiłem kilka izotonik%w w postaci złocistej... :-)
Koncerty zakończyły się około 23:00 , więc szybko uciekłem spać...

Kiedy zadzwonił budzik , zaczęła się zabawa !!! Ogromna zabawa ! :-D
Czułem się jakby po mnie czołg przejechał , lub dziesięć ...
Szybki prysznic i GO na stadion miejski w celu odebrania pakietu.
Na szczęście pogoda była bardzo orzeźwiająca co szybko postawiło mnie na nogi. :)
Śniadanie ograniczałem do zjedzenia 5 bananów , ponieważ nic innego bym nie przełknął .

Atrakcją , abo i nie atrakcją tego biegu jest to , że autokary wywożą zawodników do sąsiedniego województwa , miasta Mogilno skąd jest start .
W tym przypadku uważam to za duży plus , gdyż trasa jest w jednym kierunku,
przez co widoki są imponujące !!! Jezioro popielewskie !! :)
Tak , tak , czas się uspokoić ... Wczułem się w tą relację jakby było to wczoraj . :)

Miasto Mogilno również jest położone nad jeziorem, które nazywa się Jezioro Mogileńskie ,
start punktualny ...
Po 400 metrach , orientuje się , że biegnę w dość dobrym tempie ... :)
Po pierwszym kilometrze , postanawiam , że " CO MA BYĆ TO BĘDZIE " i cisnę dalej...
Na około 4 km patrzę w niebo i dziękuję chmurom za delikatny deszcz ... 
W głowie się już gotowało . :)
Biegnę i nawet nie myślę o tym aby się zatrzymać do Wylatowa 
(półmetek biegu , sława wieś ze względu odwiedzin UFO )
docieram rześki i pełen mocy , kawałek za Wylatowem , 
jest bardzo ważny test dla głowy , prosta około 7 km...  :)
Z prawej strony wspaniały widok na jezioro Popielewskie, i jego charakterystyczna rynnowa budowa .
Trasa mija tak szybko i miło , że nawet nie wiem kiedy (po 19 km ) wpadam do rodzinnego miasta Trzemeszna ...
Tłumów kibiców nie było , ale miło było zobaczyć kilka osób , znajomych , sąsiadów krzyczących na trasie "dawaj Mateusz" – MIŁO !!! :)
Samo trasa w Trzemesznie jest dość ciężka , na samym wbiegu trafiamy na spory podbieg , 
dalej około 900 metrów płasko i kolejny 500 metrowy podbieg , rekompensuje to prawie kilometrowy delikatny zbieg ... 
Do samej mety , która jest usytuowana na stadionie miejskim , prowadzi nas uliczka w dość ciasnej zabudowie , a na mecie ... KIBICE :)
Bieg im Jana Kilińskiego , mija zdecydowanie za szybki i zbyt miło . :)
Oczywiście bardzo się cieszę z tego powodu , gdyż ustanawiam tam rekord na dystansie półmaratonu

CZAS: 1:36:03







S
(fot Sebastian Jeżewski Rowerowy Blog Sebka  Sebek , dzięki za super zdjęcia !)

W tym dniu wszystko dopisało : pogoda , samopoczucie, pewność siebie !
W tym roku (2015) również startuję w tym biegu , życiówki jednak nie będę robił :D

Pozdrawiam Mateusz ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz