ROK : 2013
MIEJSCE: TRZEMESZNO/MOGILNO
DYSTANS: 21,097 km
Do tego biegu przygotowywałem się
bardzo skrupulatnie ...
Cztery treningi w tygodniu , kilometraż
na poziomie 60 km tygodniowo, interwały , podbiegi , długie
wybiegania !
Pogoda 3 maja 2013 roku , była prze
cudowna . Idealna do biegania . :-)
Temperatura powietrza około 13 stopni
, zachmurzone niebo i miejscami delikatny deszcz .
Stając na starcie nie wiedziałem
jeszcze , że to będzie tak dobry i fajny bieg... O tym jednak za
chwilę . :)
Dni majowe w Trzemesznie zawsze są
hucznie obchodzone, a zawsze tak jest , że 2 maja odbywa się
koncert w parku pod tajemniczą nazwą "BABA". :D
Na koncert udałem się późnym
popołudniem , ponieważ jak się okazało tego dnia występ miał
LEMON , a gwiazdą wieczoru był MROZU .
Ciekawie zapowiadał się wieczór , a
i dobry relaks przed jutrzejszym półmaratonem.
Koncerty bardzo widowiskowe i wpadające
w ucho, nie ukrywam tego , że wypiłem kilka izotonik%w w postaci
złocistej... :-)
Koncerty zakończyły się około 23:00
, więc szybko uciekłem spać...
Kiedy zadzwonił budzik , zaczęła się
zabawa !!! Ogromna zabawa ! :-D
Czułem się jakby po mnie czołg
przejechał , lub dziesięć ...
Szybki prysznic i GO na stadion miejski
w celu odebrania pakietu.
Na szczęście pogoda była bardzo
orzeźwiająca co szybko postawiło mnie na nogi. :)
Śniadanie ograniczałem do zjedzenia 5
bananów , ponieważ nic innego bym nie przełknął .
Atrakcją , abo i nie atrakcją tego
biegu jest to , że autokary wywożą zawodników do sąsiedniego
województwa , miasta Mogilno skąd jest start .
W tym przypadku uważam to za duży
plus , gdyż trasa jest w jednym kierunku,
przez co widoki są imponujące !!!
Jezioro popielewskie !! :)
Tak , tak , czas się uspokoić ...
Wczułem się w tą relację jakby było to wczoraj . :)
Miasto Mogilno również jest położone
nad jeziorem, które nazywa się Jezioro Mogileńskie ,
start punktualny ...
Po 400 metrach , orientuje się , że
biegnę w dość dobrym tempie ... :)
Po pierwszym kilometrze , postanawiam ,
że " CO MA BYĆ TO BĘDZIE " i cisnę dalej...
Na około 4 km patrzę w niebo i
dziękuję chmurom za delikatny deszcz ...
W głowie się już
gotowało . :)
Biegnę i nawet nie myślę o tym aby
się zatrzymać do Wylatowa
(półmetek biegu , sława wieś ze
względu odwiedzin UFO )
docieram rześki i pełen mocy , kawałek za
Wylatowem ,
jest bardzo ważny test dla głowy , prosta około 7
km... :)
Z prawej strony wspaniały widok na jezioro Popielewskie, i
jego charakterystyczna rynnowa budowa .
Trasa mija tak szybko i miło , że
nawet nie wiem kiedy (po 19 km ) wpadam do rodzinnego miasta
Trzemeszna ...
Tłumów kibiców nie było , ale miło
było zobaczyć kilka osób , znajomych , sąsiadów krzyczących na
trasie "dawaj Mateusz" – MIŁO !!! :)
Samo trasa w Trzemesznie jest dość
ciężka , na samym wbiegu trafiamy na spory podbieg ,
dalej około
900 metrów płasko i kolejny 500 metrowy podbieg , rekompensuje to
prawie kilometrowy delikatny zbieg ...
Do samej mety , która jest
usytuowana na stadionie miejskim , prowadzi nas uliczka w dość
ciasnej zabudowie , a na mecie ... KIBICE :)
Bieg im Jana Kilińskiego , mija
zdecydowanie za szybki i zbyt miło . :)
Oczywiście bardzo się cieszę z tego
powodu , gdyż ustanawiam tam rekord na dystansie półmaratonu
CZAS: 1:36:03
(fot Sebastian Jeżewski Rowerowy Blog Sebka Sebek , dzięki za super zdjęcia !)
W tym dniu wszystko dopisało : pogoda
, samopoczucie, pewność siebie !
W tym roku (2015) również startuję w tym biegu , życiówki jednak nie będę robił :D
Pozdrawiam Mateusz ;)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz