Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zawody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zawody. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 kwietnia 2015

005 Maraton Dębno.

Maraton Dębno 2015 !!! :)



Dębno to kolejna miejscowość na mapie biegaczy , którzy podjęli się korony maratonów polskich, 
zawody w tym roku przypadły 12 kwietnia .

Zawody w tej miejscowości są dość specyficzne, przez dość małą miejscowość , a wiadomo , 
że trasę 42 km i 195 metrów trzeba jakoś wytyczyć , o tym za chwilę .

Do samego Dębna mam dokładnie 273 km , drogą krajową , ekspresową i autostradą A2 .
Przejazd do miejscowości w której jest start idzie sprawnie , pewnie dużym argumentem jest to , 
że jedziemy tam z Agą o 4:30 rano w niedzielę . Całe szczęście , ze względu na niski limit uczestników 2000 osób, pakiety można odebrać w dzień startu ( za co ten maraton ma u mnie duży plus ). 
Na drogach nie ma tłoku , a pogoda za oknem całkiem sprzyjająca .

Po dotarciu i odnalezieniu biura zawodów , sprawnie odbieram pakiet ( około godziny 8:15), a w nim jedyne co zaskoczyło to koszulka bawełniana , ponieważ jestem przyzwyczajony , 
że na maratonach do pakietu jest dołączona koszulka techniczna . 
W pakiecie regeneracyjnym kilka słodkości , butelka regionalnego piwa i bodajże kwas chlebowy . 
Następnie szybkie rozeznanie gdzie są szatnie/toalety i czas szykować się do startu .

Wracając do trasy , to do samego startu nie wiedziałem na jakiej zasadzie są zorganizowane pętle , 
które na mapce były wyrysowane , ale nie było to ani czytelne , ani dokładnie oznaczone . 
 Jak okazało się najpierw były dwie małe pętle , 
po których wbiegaliśmy na dużą, po której robiliśmy ponownie pętle mniejszą,  
z której drugi raz wbiegaliśmy na pętle dużą i po której przebiegając jeszcze raz przez małą pętle wbiegaliśmy na metę . 

Szczerze ? Bardzo męczące rozwiązanie , szczególnie psychicznie … 
Na małej pętli , bardzo wymagający był 500 metrowy odcinek kostki brukowej , 
który stwarzał wiele bólu . Trasa zdecydowanie bardzo płaska i z tego co zauważyłem to jeden dłuższy podbieg , dobrze oznaczona , przyjemna w widoki , zwłaszcza w lesie (warto zwrócić uwagę , że duża pętla jest poprowadzona przez dwie sąsiednie miejscowości ).



Następną rzeczą jaką chciałbym poruszyć jest kwestia kibiców . 
W samym Dębnie mnóstwo kibiców , którzy bardzo fajnie dopingowali i dodawali Powera . 
Przy dużej pętli , szczególnie odcinki nie zabudowane , były odludnione, ale nie ma się co dziwić , 
przecież to szczery las . 
Pierwszą miejscowością na dużej pętli jest Dargomyśl , 
na pierwszy rzut oka to około jedno tysięczna miejscowość , 
tam wspaniały doping mieszkańców , wielkie brawa dla nich takie zachowanie godne pochwały ! 
Kolejnym punktem kibiców jest już mniejsza miejscowość Cychry , 
 gdzie również jest dobry doping , a na drugiej pętli dostrzegam nawet księdza . 
 Na mecie również MOC kibiców, którzy dali z siebie wszystko . 
Dla kibiców OGROMNE brawa i podziękowania , dodaliście energii !

Punkty odżywcze , żywieniowe, medyczne . 
W tym temacie nie mam żadnego „ALE” , wszystko było tak jak powinno być , 
częstotliwość , ilość napojów(woda, izotonik) i jedzenia(banany, pomarańcza , cukier). 
Sami wolontariusze , pozytywnie nastawieni do pomocy i w wystarczającej liczbie , dla nich również podziękowania !

Mój start . Udział w Maratonie w Dębnie traktowałem jako trening przed ultramaratonem GWiNT , 
w którym biegnę 8 maja, był to również kolejny przystanek do zdobycia Korony Maratonów Polskich . 
Wystartowałem z grupą prowadzoną przez pacemaker na czas 4 godziny i 30 minut . 
Do 26 km trzymałem się razem z grupą, w której panowała wspaniała atmosfera ,
były rozmowy , śmiechy , chichy … 
Następnie coś się wydarzyło , coś czego się nie spodziewałem . 
Zaczęło się od bólu brzucha , a raczej żołądka i jego skurczami … 
Musiałem zwolnić w imię zasady , lepiej zwolnić na kilka minut niż przerwać bieg… 
Zrobiłem tak i grupę z balonikami miałem przez 3 km na horyzoncie , dzieliło mnie około 600 metrów . 
W tym dniu nie tylko żołądek nie chciał współpracować , ale także zaczęło dziać się coś dziwnego z nogami , nie były to skurcze , ale bardzo zbite mięśnie 
(możliwe , że zbyt mało wybieganych kilometrów po asfalcie ). 
Od 30 km człapałem się do mety , wiedząc z każdym krokiem co mnie czeka za każdym zakrętem , przez pętle … 
Tempo z wolnego , stało się ślimacze , na szczęście udało się dotrwać do mety … 
Co do zmęczenia to byłem wykończony psychicznie . 
Ten maraton dał mi wiele do myślenia i jeszcze więcej wytknął błędów które popełniłem w trakcie przygotowań . 
Mimo dolegliwości i mimo tego , że musiałem bardziej walczyć z sobą niż z trasa , 
jestem bardzo zadowolony z tego, że ukończyłem i że nie będę musiał w przyszłym roku odwiedzać Dębna jeszcze raz .

Podsumowując : -kibice na 5, -organizacja na 4, trasa ,przez pętle 2+ (rozumiem jednak fakt , 
że ze względu na małą miejscowość musiało tak być )

Do ukończenia Korony Maratonów Polskich został mi tylko Wrocław i Warszawa .
:) Kilka zdjęć :






Serdecznie pozdrawiam Mateusz :)


środa, 1 kwietnia 2015

003 - Ogólnopolski Bieg im Jana Kilińskiego w Trzemesznie 2013

ROK : 2013
MIEJSCE: TRZEMESZNO/MOGILNO
DYSTANS: 21,097 km



Do tego biegu przygotowywałem się bardzo skrupulatnie ...
Cztery treningi w tygodniu , kilometraż na poziomie 60 km tygodniowo, interwały , podbiegi , długie wybiegania !
Pogoda 3 maja 2013 roku , była prze cudowna . Idealna do biegania . :-)
Temperatura powietrza około 13 stopni , zachmurzone niebo i miejscami delikatny deszcz .

Stając na starcie nie wiedziałem jeszcze , że to będzie tak dobry i fajny bieg... O tym jednak za chwilę . :) 

Dni majowe w Trzemesznie zawsze są hucznie obchodzone, a zawsze tak jest , że 2 maja odbywa się koncert w parku pod tajemniczą nazwą "BABA". :D
Na koncert udałem się późnym popołudniem , ponieważ jak się okazało tego dnia występ miał LEMON , a gwiazdą wieczoru był MROZU .
Ciekawie zapowiadał się wieczór , a i dobry relaks przed jutrzejszym półmaratonem.
Koncerty bardzo widowiskowe i wpadające w ucho, nie ukrywam tego , że wypiłem kilka izotonik%w w postaci złocistej... :-)
Koncerty zakończyły się około 23:00 , więc szybko uciekłem spać...

Kiedy zadzwonił budzik , zaczęła się zabawa !!! Ogromna zabawa ! :-D
Czułem się jakby po mnie czołg przejechał , lub dziesięć ...
Szybki prysznic i GO na stadion miejski w celu odebrania pakietu.
Na szczęście pogoda była bardzo orzeźwiająca co szybko postawiło mnie na nogi. :)
Śniadanie ograniczałem do zjedzenia 5 bananów , ponieważ nic innego bym nie przełknął .

Atrakcją , abo i nie atrakcją tego biegu jest to , że autokary wywożą zawodników do sąsiedniego województwa , miasta Mogilno skąd jest start .
W tym przypadku uważam to za duży plus , gdyż trasa jest w jednym kierunku,
przez co widoki są imponujące !!! Jezioro popielewskie !! :)
Tak , tak , czas się uspokoić ... Wczułem się w tą relację jakby było to wczoraj . :)

Miasto Mogilno również jest położone nad jeziorem, które nazywa się Jezioro Mogileńskie ,
start punktualny ...
Po 400 metrach , orientuje się , że biegnę w dość dobrym tempie ... :)
Po pierwszym kilometrze , postanawiam , że " CO MA BYĆ TO BĘDZIE " i cisnę dalej...
Na około 4 km patrzę w niebo i dziękuję chmurom za delikatny deszcz ... 
W głowie się już gotowało . :)
Biegnę i nawet nie myślę o tym aby się zatrzymać do Wylatowa 
(półmetek biegu , sława wieś ze względu odwiedzin UFO )
docieram rześki i pełen mocy , kawałek za Wylatowem , 
jest bardzo ważny test dla głowy , prosta około 7 km...  :)
Z prawej strony wspaniały widok na jezioro Popielewskie, i jego charakterystyczna rynnowa budowa .
Trasa mija tak szybko i miło , że nawet nie wiem kiedy (po 19 km ) wpadam do rodzinnego miasta Trzemeszna ...
Tłumów kibiców nie było , ale miło było zobaczyć kilka osób , znajomych , sąsiadów krzyczących na trasie "dawaj Mateusz" – MIŁO !!! :)
Samo trasa w Trzemesznie jest dość ciężka , na samym wbiegu trafiamy na spory podbieg , 
dalej około 900 metrów płasko i kolejny 500 metrowy podbieg , rekompensuje to prawie kilometrowy delikatny zbieg ... 
Do samej mety , która jest usytuowana na stadionie miejskim , prowadzi nas uliczka w dość ciasnej zabudowie , a na mecie ... KIBICE :)
Bieg im Jana Kilińskiego , mija zdecydowanie za szybki i zbyt miło . :)
Oczywiście bardzo się cieszę z tego powodu , gdyż ustanawiam tam rekord na dystansie półmaratonu

CZAS: 1:36:03







S
(fot Sebastian Jeżewski Rowerowy Blog Sebka  Sebek , dzięki za super zdjęcia !)

W tym dniu wszystko dopisało : pogoda , samopoczucie, pewność siebie !
W tym roku (2015) również startuję w tym biegu , życiówki jednak nie będę robił :D

Pozdrawiam Mateusz ;)


sobota, 28 marca 2015

002 - Pierwszy start w zawodach czyli...

X BIEG EUROPEJSKI w Gnieźnie rok 2012.

Zawsze będę wspominał mój pierwszy start w zawodach .

Bieg na dystansie 10 km trasa licząca dwie pętle 4 i 6 km w całości w mieście ...  
Z perspektywy czasu bieg bardzo przyjemy jak na "zaliczenie go" . :)

Same przygotowania do biegu były bardzo burzliwe tzn na jesień 2011 roku zacząłem moją przygodę z bieganiem . 
Jednak muszę się przyznać , że z bieganiem niewiele wspólnego to miało, ponieważ były to w zdecydowanej większości marsze przeplatane truchtem ...
Co mi pomogło to systematyczność i chęć zrzucenia kilku kilogramów ... 
Moja waga, kiedy zaczynałem biegać, wskazywała 83,5 kg . 
Czułem się po prostu paskudnie w swoim ciele i postanowiłem COŚ zrobić z swoim życiem :)

Treningi z każdym tygodniem były coraz bardziej satysfakcjonujące ...

Start w zawodach , to było to ! 
Zapisałem się , pojechałem , wystartowałem i ... 
Prawie bym nie ukończył biegu ... 
Jako niedoświadczony biegacz , amator, kretyn ... 
Ustawiłem się zbyt z przodu tłumu ... Tłum zrobił swoje i poniósł mnie... ach ta moja fantazja , 
o której boleśnie dowiedziałem się na 3 km ... Gdzie musiałem się zatrzymać i rozmasować golenie ... 
Jak się okazało , biegłem przez pierwsze 3 km w tempie 4:20 min/km gdzie na treningach robiłem 6:15 min/km ... BOLAŁO...
Z każdym km bolało coraz bardziej , jednak zagryzłem zęby , a przede wszystkim pomogła mi pewna starsza Pani , która zagadała mnie przez resztę trasy i tak doczłapałem się do mety z czasem:
1 godzina 7 minut i 45 sekund ... 
Miejsce 771 na 786 zawodników
Bardzo bolesny debiut , ale zarazem bardzo pouczający !:) 

W ten sposób miałem pierwsze zawody za sobą ... Które były następne ???
Już wkrótce  ...